Zajączkowska-Hernik jak Morawiecki. Założyła stowarzyszenie
W marcu Ewa Zajączkowska-Hernik poinformowała, że podjęła decyzję o zmianie frakcji w Parlamencie Europejskim. Europoseł opuściła szeregi Europy Suwerennych Narodów i dołączyła do grupy Patrioci dla Europy. Konsekwencją tej decyzji było "samowykluczenie" z Nowej Nadziei. Tak przynajmniej sytuację przedstawił rzecznik tej partii Wojciech Machulski.
Sama zainteresowana widzi tę sprawę zupełnie inaczej. Jak tłumaczyła w rozmowie z Kanałem Zero, rozstanie z formacją Sławomira Mentzena było wynikiem dłuższego procesu, który nabrał siły po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich. – Narracja o tym, że dokonałam "samowykreślenia"... Wiem, że ona jest wygodna, ale nieprawdziwa – powiedziała. – Doprecyzujmy, ja zostałam wykreślona z listy członków partii Nowa Nadzieja – podkreśliła.
Nowa inicjatywa Zajączkowskiej-Hernik. Założyła stowarzyszenie
Okazuje się, że 3 czerwca Ewa Zajączkowska-Hernik zarejestrowała stowarzyszenie o nazwie Ruch Biało-Czerwoni. Jak ustalił portal Interia, w dokumentach eurodeputowana widnieje jako prezes organizacji, a w jej skład wchodzi jeszcze m.in. Marek Szewczyk, członek Rady Liderów Konfederacji oraz skarbnik Ruchu Narodowego.
W kuluarach pojawiają się porównania do działań byłego premiera, wiceprezesa PiS Mateusza Morawieckiego, który 12 maja oficjalnie zarejestrował Stowarzyszenie Rozwój Plus. Według rozmówców Interii, Zajączkowska-Hernik "chce sprawdzić swoją faktyczną siłę w Konfederacji, ale bez gwałtownych ruchów w postaci założenia własnego ugrupowania".
– Na pewno pamięta, jak skończyli Wolnościowcy. Pamiętamy próbę Dziambora, Sośnierza i Kuleszy, którzy nagle ogłosili, że będą nową siłą polityczną w Konfederacji, jej czwartym składnikiem. Skończyło się tym, że nie ma już ich w parlamencie – skomentował były partyjny kolega eurodeputowanej.
– To jest raczej sprawdzanie, na ile może sobie pozwolić i szukanie potencjalnych "koalicjantów", którzy wprowadzą ją do Ruchu Narodowego – stwierdził.